Czy wszystkie sektory pracy seksualnej zostały dotknięte przez wirusa?

Zdecydowanie nie. Niektóre gałęzie branży mają się podczas kwarantanny nawet lepiej niż miały się wcześniej. Na stronach z pornografią wyświetlenia wzrosły, co oznacza, że osoby, które publikują swoje filmy powinny odnotować wzrost przychodów z reklam. Zagraniczne platformy streamingowe odnotowują większą ilość oglądających, co przekłada się na zwiększony ruch i większe wynagrodzenia. Chaturbate, na którym sama streamuje odnotował w lutym 20 milionów odsłon więcej. Teoretycznie wszystkie wiodące gałęzie internetowe mają się dobrze. Tak samo sprawa ma się ze sprzedażą filmów dla dorosłych. Moja strona Yeabunny.com w lutym odnotowała totalny boom odwiedzin i zakupów.

Jednak jak dobrze wiemy, nie samym internetem (czasami) sex work żyje. Odnogi, które wymagają bezpośredniego kontaktu z odbiorcami zdecydowanie ucierpiały. Sytuację ich można porównać do fryzjerów i fryzjerek, którzy by ścinać włosy muszą spotkać się z klientem. Escort jest praktycznie całkowicie zamrożony. Nie tylko dlatego, że same osoby zajmujące się escortem w większości postanowiły ograniczyć swoje działanie, ale też dlatego, że potencjalni klienci z obawy o swoje zdrowie często wolą zostać w domu.

W swojego rodzaju stagnacji stanął też świat dominacji. O ile wiele domin decyduje się na sesje online, to niektóre z nich nie mają takiej możliwości ze względu na to, że nie przygotowały się do “czarnego łabędzia” odpowiednio wcześnie.

pracownicy seksualni wirus

Czy mogliśmy to przewidzieć?

Katastrofy gospodarcze, recesje, czy czarne łabędzie zawsze w końcu przychodzą. Ostatnie 30 lat było dla naszej polskiej gospodarki bardzo spokojne, wielu z nas nie doświadczyło za życia prawdziwych problemów z pracą czy depresją gospodarczą. Możliwe, że właśnie dla tego, wiele z nas nie było na to przygotowanych.

Problemy gospodarcze były zapowiadane przez ekspertów już od kilku ostatnich lat, a za nieprzygotowanie się do obecnego stanu rzeczy możemy niestety obwiniać tylko siebie.

Nauczka i lekcja, tylko jaka?

Dla wielu osób, które borykają się aktualnie z problemami finansowymi ze względu na wirusa i to, że nie mogą wykonywać swojej dotychczasowej pracy w sektorze sex workingu powinien być to jasny sygnał, że nie zabezpieczyły się odpowiednio. Po raz kolejny, przekonujemy się jak życie z dnia na dzień może prowadzić do prawdziwych dramatów.

Jaką lekcje branża powinna wynieść z zaistniałej sytuacji?

Przede wszystkim zastanowić się co można robić lepiej w swojej dziedzinie. Jak uchronić się w obliczu kolejnego kryzysu, kolejnego wirusa, a może innych okoliczności, które sprawią, że nie będziecie mogły się realnie spotykać. Wyjść jest wiele, od rozwijania swojej działalności w internecie, słuchania ludzi, którzy znają się na gospodarce i ekonomii, by cały czas pamiętać o tym, że takiego rodzaju katastrofy czasami rozwijają się bardzo dynamicznie, z dnia na dzień. Pamiętałabym również o oszczędzaniu, nie kupowaniu sobie kolejnych torebek, których nie potrzebujemy, rozwijaniu siebie i swoich przychodów, a także kanałów, z których te przychody czerpiemy.

Jedną z rzeczy, których można się nauczyć od tych, w naszym środowisku nazywanych “okropnymi kapitalistycznymi CEO”, jest to, że zazwyczaj są zabezpieczeni na takie wypadki, że dywersyfikują swoje środki i mają wiele źródeł dochodu. Powiedziałabym nawet, że sama jestem jedną z nich.

Zbiórka dla sex workerów

W obliczu problemów, przed którymi wiele z was stanęło dziewczyny z SWP postanowiły stworzyć “Fundusz Kryzysowy” dla osób pracujących seksualnie. Dotychczas, funduszowi, a raczej zbiórce udało się zgromadzić 12 524 zł z 20 000 zł. Czy to dużo? Czy to mało? Czy to wystarczająco? I przede wszystkim, czy to dobry sposób radzenia sobie z problemem?

Uważam, że nie. Nie chodzi mi oczywiście o to, że jest to zła inicjatywa ale aby oferować osobom z problemami coś więcej oprócz pieniędzy. Działanie tego funduszu jest podobne do działania 500+ czy różnorodnych programów socjalnych. Dawanie ryby, zamiast wędki. Dawanie komuś, szczególnie komuś z problemem efektu, zamiast narzędzi, które pomogą do efektów dojść niejednokrotnie, jest zdecydowanie lepsze.

pracownicy seksualni wirus

Sposoby na zabezpieczenie

Zaistniała sytuacja pokazała jak bardzo brakuje w szkołach przedmiotów związanych z gospodarką i przedsiębiorczością. Według mnie taka wiedza jest zdecydowanie bardziej potrzebna niż edukacja seksualna, o którą duży procent pracowników seksualnych walczy. Wiele z was ryzykuje dzisiaj swoje zdrowie, a przede wszystkim zdrowie swoich najbliższych nadal wykonując pracę, której nie powinnyście wykonywać.

Jak jednak można zabezpieczyć się na przyszłość? Co możecie zrobić już dzisiaj?
Przede wszystkim zaczęłabym od budowania swoich social media, by docierać swoimi wiadomościami do jak największej ilości osób. Zastanowiłabym się w jakich kanałach możemy jeszcze działać, co możemy robić i na czym możemy zarabiać. Rzeczy, o które prawdopodobnie najprościej to sprzedaż swoich zdjęć, nagrań dla dorosłych, snapchat premium czy streamowanie na platformach online. Na naszym blogu znajdziecie także post o tym, jak pracować z reflinkami. Tak czy siak, wszystko sprowadza się do jakości i marketingu, o który trzeba dbać, nad którym pracować trzeba każdego dnia.

Jako iż macie teraz więcej czasu, można też pomyśleć po prostu o rozwijaniu swoich umiejętności, które niekoniecznie muszą być związane z pracą seksualną. Z pomocą może przyjść tutaj platforma Udemy, która posiada ogromną bazę kursów – praktycznie na każdy temat.

Czy nie ma zwycięzców?

Uważam, że są. Obecna sytuacja sprawiła, że wiele osób zaczęło zarabiać więcej. Nie tylko należę do tego grona, ale znam też osoby z naszego środowiska, które bezpośrednio obecna sytuacja postawiła wyżej.

Mam na myśli wszystkie osoby, które sprzedają swój kontent za granicą, mają klientów za granicą, wrzucają swoje materiały na portale zagraniczne, czyli skrótowo mówiąc, swoje przychody liczą w dolarach (rzadziej euro). Złotówka przez politykę socjalną i słabą ekonomię zdecydowanie traci względem dolara i innych zagranicznych walut.

Aktualnie wartość usd -> pln to 4.17zł, przed wirusem oscylowało to w granicach 3.80zł. Co to oznacza? Oznacza to, że jeżeli ktoś posiadał $100,000 przed wirusem, miał mniej więcej 380,000zł. Aktualnie natomiast, ta sama osoba, mając tyle samo dolarów, posiada w przeliczeniu 417,000zł. Bez żadnej pracy, bez żadnego wysiłku, po prostu nie wydając pieniędzy i trzymając je w dobrej walucie, taka osoba zarobiła 37,000zł, to praktycznie dwukrotność zbiórki dziewczyn z SWP.